[ Pobierz całość w formacie PDF ]

sobie innego mieszkania.
 Bogu dzięki, że pani tego nie może zrobić. Nie dałem najmniejszego
powodu, żeby mi wymówić apartament!
Paula milczała i myślała:  Wielkie nieba, przecież to jest niemożliwe,
żeby ten człowiek zawsze miał rację. A poza tym, żeby tak na nią patrzył!
Spojrzała na niego z niemą prośbą w oczach. Horst wstał, podszedł do
Pauli, objął ją i zapytał:
 Mam się wyprowadzić?
 Nie, do diabła nie! Sama nie wiem, co powiedzieć!  Spuściła głowę, a
Horst mocno ją objął i długo całował. Nagle wyprostował się i szepnął:
 A teraz proszę szybko opuścić mój apartament!
 Co to ma znaczyć?  jęknęła i spróbowała wyrwać się z jego objęć.
LR
T
Horst powtórzył:  Proszę cię, wyjdz! Nikt nie może oczekiwać, że będę
opanowany zby^: długo przy pięknej kobiecie, która spokojnie tuli się w
moich ramionach, którą całuję, a ona poddaje się moim czułościom.
 Ja... Nie powiem już ani słowa, ale tego tam nie podpiszę. Proszę, żeby
pan...
 ...%7Å‚ebyÅ› ty... )
 ... żebyś ty zrobił z tym, co chcesz. Poza tym wcale nie leżę spokojnie w
twoich objęciach, tylko jestem sparaliżowana z oburzenia.
 Och, jakie to miłe! Proszę, żebyś nadal czuła się sparaliżowana i po-
zwoliła, że będę cię dalej trzymał w ramionach.
Paula spróbowała wyrwać się z jego ramion, ale Horst nie puścił. Po-
wiedział czule:
 Dziewczyno, poddaj się wreszcie! Nie walcz z miłością. Ciesz się i
kochaj mnie!
 Właśnie to doprowadza mnie do wściekłości, że jestem zakochana w
architekcie, który buduje wstrętne wieżowce!
 O, potrafię również coś innego.
 Na przykład?
 Wybudowałem też kilkanaście pięknych, małych domów i willi. Nie
upieram się wyłącznie przy wieżowcach i fabrykach.  Mówiąc to deli-
katnie wziął ją pod rękę. Po sprawdzeniu, czy korytarz jest pusty, pocałował
ją jeszcze raz i  Paula została sama. Usłyszała, jak Horst zamknął za nią
drzwi.
Mruknęła do siebie:  Tchórz!
Powoli poszła w kierunku schodów, próbując wyobrazić sobie, co będzie
dalej? Czy on przypadkiem nie wyobraża sobie, że ona zrezygnuje z
 Rzymskiego Cesarza ? W każdym razie nie ruszy więcej palcem; będzie
czekała.
Kiedy weszła do pokoju Leonii, zastała u niej hrabinę. Ciotka robiła, co
mogła, żeby ją zatrzymać; przecież zawsze wiedziała, co w trawie piszczy, i
nie mogła dopuścić, żeby ta niedyskretna baba zjawiła się na korytarzu w
najmniej odpowiednim momencie. Czekała więc na Paulę starając się za-
bawić hrabinę. Zobaczywszy siostrzenicę, zawołała:
 Jesteś już wolna?
 Ach, tak! Musiałam uporządkować rachunki z Kati. Czy tutaj wszystko
było w porządku?
LR
T
Hrabina uprzedziła Leonię:  Dzisiaj był ten nowy, sympatyczny loka-
tor, profesor Rudiger. Bardzo ciekawie rozmawialiśmy! No, pójdę już. Je-
stem zmęczona, a rano muszę wcześnie wstać, żeby zdążyć na autobus o
dziewiątej. Dziękuję pani za miłą pogawędkę. Panno Dorner, muszę pani
powiedzieć, że frytki dzisiaj wieczorem nie były dobre, chyba masło nie było
świeże.
Paula uśmiechnęła się chłodno i odparła:  Powiem w kuchni, żeby w
przyszłości smażono dla pani frytki na samym maśle, ale uprzedzam panią,
że nie będą tak chrupkie jak z dodatkiem smalcu. Czy pani ma jeszcze jakieś
życzenie, pani hrabino?
 Nie mam innych uwag. %7Å‚yczÄ™ dobrej nocy i do zobaczenia jutro wie-
czorem.
Kiedy ciotka i siostrzenica zostały same, Leonia westchnęła:
 Bogu dzięki, i to mamy za sobą!
 Dlaczego zaprosiłaś hrabinę do swojego pokoju?
 Pytasz dlaczego? Czy miałam dopuścić, żeby ta plotkarka widziała, jak
wchodziłaś do apartamentu profesora? No, i co? Załatwione?
 Tak, umowa będzie podpisana, czynsz za kwartał z góry, a wymówie-
nie z terminem półrocznym.
 A poza tym, czy profesor jest zadowolony? Mam wrażenie, że jesteś
rozdrażniona. To z powodu nowego lokatora, czy wizyty Helmera?
 I tego, i tego! Profesor nie jest człowiekiem, z którym można łatwo
porozmawiać, kochanie!
 Jednak jest fascynującym mężczyzną. Był uroczy przy kolacji, wszyscy
są nim zachwyceni. Słyszałam, że poszedł potem do dużej sali...
 Tak, miał ochotę na szampana!
 Może sobie na to pozwolić. A teraz idz spać, moja droga. Masz za sobą
ciężki dzień; jesteś blada.
 Kochanie, życie jest trudne!
 Ale i piękne. Nie sądzisz, że mam rację? Jestem ciekawa, o której ma-
larz i kustosz wrócą do domu? Nasz Rafael spowoduje, że spokojny doktorek
zejdzie na manowce! Ale coś musi mieć z życia, biedak. Dzisiaj po południu
Kati była z nim na spacerze. Widziała ich hrabina i to stare pudło chciało [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • blondiii.pev.pl